Zakłócenia GPS nad Bałtykiem. Operatorzy dronów masowo tracą maszyny
W ostatnich dniach w rejonie Trójmiasta i Zatoki Gdańskiej doszło do serii poważnych incydentów z dronami spowodowanych silnymi zakłóceniami sygnału GNSS. Operatorzy zgłaszają utratę kontroli nad maszynami, nagłe „odloty” w nieznanym kierunku oraz spadanie urządzeń do morza lub na ląd.

Mapa zakłóceń sygnału GPS (fot. https://gpswise.aero)
Według relacji publikowanych na portalu trojmiasto.pl, w krótkim czasie w aplikacji Drone Power pojawiło się kilka zgłoszeń o utracie dronów – m.in. w Gdańsku, Gdyni i Sopocie, a także jeden przypadek w Krynicy Morskiej. Operatorzy alarmują: „Tak źle jeszcze nie było. Lepiej na razie odpuścić latanie – ryzyko jest bardzo wysokie”. Niektórzy stracili maszyny w ciągu kilkunastu godzin.
Eksperci wskazują, że oprócz klasycznego zagłuszania (jamming), dochodzi prawdopodobnie do spoofingu – fałszowania sygnału. Dron „myśli”, że znajduje się w zupełnie innym miejscu, co powoduje błędne decyzje autopilotów i utratę stabilności. W efekcie maszyny odlatują w przypadkowych kierunkach lub gwałtownie spadają.
Problemy dotyczą nie tylko rekreacyjnych i fotograficznych dronów. Zakłócenia wpływają również na mapy AIS statków na Zatoce Gdańskiej (statki „pływają” po lądzie) oraz inne urządzenia nawigacyjne.
Zakłócenia GPS w regionie Bałtyku nie są nowe – nasiliły się od 2022 roku i są powszechnie wiązane z rosyjskimi systemami walki elektronicznej w Obwodzie Kaliningradzkim. Stanowią element hybrydowych działań poniżej progu otwartego konfliktu, mających m.in. chronić rosyjskie instalacje przed ukraińskimi dronami. W ostatnich miesiącach incydenty przybierają na sile, wpływając na żeglugę, lotnictwo i użytkowników dronów na polskim wybrzeżu.
Władze i służby nie wydały na razie oficjalnego komunikatu dotyczącego ostatnich 24 godzin, ale lokalni operatorzy dronów apelują o ostrożność i unikanie lotów w rejonie wybrzeża do czasu ustabilizowania sytuacji.

